Dziękuję za komentarze, Mio, wiele dla mnie znaczą <3
- Śpisz na podłodze. - wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Śpimy razem. - powiedział Osamu, rzucając się w ciuchach na wielkie łoże.
- Uparta królewna. - warknął, kierując się do łazienki.
- I ty mnie tak samą chciałeś zostawić! - zawył dramatycznie Osamu, zakrywając twarz przedramieniem. - Biedną, zranioną, nieszczęsną królewnę, na pastwę jakiejś tam podłogi! Potwór bez serca, oto określenie na...
Reszty monologu nie usłyszał, gdyż zamknął się szczelnie w łazience. Rozebrał się i wszedł pod prysznic, zmywając z siebie bród dzisiejszego dnia.
*
Wszedł do pokoju idealnie pod koniec przemowy.
- Idź się myć, biedna, nieszczęsna królewno. - położył się na łóżku i pociągnął kołdrę, zrzucając Osamu na podłogę.
- Auć. Mógłbyś być delikatniejszy. - mruknął Osamu, masując obolały tyłek.
- Idź już. - warknął, okrywając się szczelniej.
Osamu z miną nieszczęśnika skierował się do łazienki. Z dziwnych przyczyn nie znosił wody. Ale kąpać się, niestety, musiał. I to codziennie. Jakby ludziom w ogóle przeszkadzał jego zapach. Przecież ładnie pachniał... zazwyczaj.
Wyszedł spod prysznica równie szybko jak pod niego wszedł. Hikaru wciąż leżał, szczelnie okryty, nie poruszając się. Zbliżył się cicho, nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Nawet jego oddech teraz nie istniał. Podkradał się tak, niczym kot, aż nie doszedł do brzegu łóżka. Tam skoczył na niespodziewającego się niczego Aquersa.
- Osamu, idioto, złaź!
- To może być nasz rytuał. - podsunął książę, wpełzając pod kołdrę i przylegając do nagrzanego ciała niebieskookiego.
- Precz.
- Nie.
- Precz.
- Hikaru, ja cię lubię. - Osamu spojrzał w górę, w te piękne, bystre oczy, które teraz ukazywały zdenerwowanie.
- Precz. - wycedził znów, gromiąc go wzrokiem.
- Ale tak bardzo...
- Precz. - przedłużył "e".
- Tak, że nie mogłem wytrzymać...
- Precz.
- ...bez przytulenia cię.
- Precz.
- ...bez przytulenia cię.
- Precz.
- Nie bądź taki. - spojrzenie zbitego pieska niestety niewiele dawało.
- Nie, precz!
- Ale ja cię kocham! - książę dopiero po paru sekundach oprzytomniał. Zakrył usta dłońmi, a jego oczy rozszerzyły się. Szybko się wycofał i wyskoczył spod kołdry. Wciąż zakrywając usta, wbiegł do łazienki, zamykając się od środka.
- Osamu, coś ty powiedział? - zapytał Hikaru, chwytając za klamkę drzwi do łazienki.
- Nic nieznaczące zdanie, naprawdę. Nie przejmuj się. Możesz iść spać, nie zwracaj na mnie uwagi. Ja sobie tu posiedzę i do rana mnie nie zobaczysz. Wiem, że tego chcesz. Więc już idź. Nawet mnie nie usłyszysz. Będę sobie siedział cicho jak mysz i wszystko będzie w porządku. Możesz spać na tym wielkim łóżku beze mnie, sam tego chciałeś. Więc teraz łaskawie idź i nie wracaj. Znaczy, rano przyjdź i mnie obudź. Przez drzwi. Albo niech dziewczyny to zrobią.
- Przestań mamrotać i otwórz te drzwi! - warknął Hikaru, zdenerwowany słowotokiem księcia. Walnął pięścią w drzwi i czekał. W końcu nic innego nie mógł zrobić.
- Po co?
- Nie udawaj głupiego i otwórz te cholerne drzwi, inaczej je rozwalę. - podziałało. Książę otworzył i wyszedł, wymijając go. Usiadł na łóżku, patrząc na swoje dłonie.
- Więc? - zapytał książę, unosząc na chwilę spojrzenie.
- Co więc?
- O czym chciałeś rozmawiać?
- Mógłbyś powtórzyć to, co powiedziałeś?
- Więc.
- Hę?
- Powiedziałem "więc".
- Nie to, kretynie. Dobrze wiesz, o co mi chodzi.
- Nie chcę tego powtarzać. Tego zdania nie było, nie ma i się nie pojawi. Nie zmusisz mnie do powtórzenia czegoś, co się nie wydarzyło.
- Ej... - Hikaru pochylił się nad nim i złapał jego twarz w obie dłonie, zmuszając księcia do popatrzenia mu w oczy. - ...powtórz to.
- Ja nie... nic nie powiedziałem. - upierał się dalej, ignorując to, iż ich twarze dzieliły teraz milimetry.
- Proszę. - szepnął, muskając wargami usta księcia.
- Ja... - książę wreszcie się przełamał. Nie do wiary, ile daje zwykłe słowo "proszę" z ust niezwykłego dlań człowieka. - Kocham cię...
- I jesteś tego tak w stu procentach pewien? Przecież znamy się dopiero kilka dni. - Hikaru pochylił się jeszcze bardziej, zmuszając Osamu do położenia się. Złapał jedną dłonią jego nadgarstki i położył je nad głową blondyna. Drugą ręką wciąż głaskał jego twarz.
- Wiesz... to trochę skomplikowane.
- Mamy czas, właściwie to nawet całą noc.
- Wiesz... ja jeszcze nigdy, do nikogo, nie czułem czegoś takiego. Miałeś tak kiedyś? Że zawsze przy kimś takim odlatywałeś wręcz? Czułeś się wspaniale? Jakbyś wreszcie znalazł sens swojego istnienia? Jakbyś wiedział już, że ta osoba to... ta jedyna, jaka jest ci dana? Ja cię... kocham, tak prawdziwie. A czas nie ma teraz znaczenia. Przynajmniej nie dla mnie. - Osamu po wypowiedzeniu tego soczyście się zarumienił. Próbował uciec wzrokiem, byle jak najdalej od tych głębokich, niebieskich tęczówek, przypominających wzburzone morze.
- Wiesz co? - zapytał Hikaru, składając krótki pocałunek na spragnionych ustach księcia. - Chyba mógłbym cię pokochać, jeśli byśmy się lepiej poznali. - wyznał, tym razem na dłużej przylegając do tych kuszących warg.
- Ja... chcę... teraz... - wymamrotał nieskładnie Osamu, pomiędzy pocałunkami.
- Dostaniesz. - powiedział Hikaru, przechodząc do całowania szyi księcia. Po zrobieniu kilku sporej wielkości malinek, schodził jeszcze niżej. Na całe szczęście, Osamu spał bez koszulki. Zassał się na jednym z sutków, drugi masując dłonią. Książę może nie miał umięśnionego brzucha, bardziej wychudzony, ale widoczne, odstające kości jedynie dodawały mu uroku. Szramy i blizny w niektórych miejscach okazały się idealne do lizania ich. Blondyn wił się pod nim i skomlał, nakręcając go jeszcze bardziej. Hikaru czuł się jak pan i władca. Idealnie pasował do tej roli.
- Osamu, coś ty powiedział? - zapytał Hikaru, chwytając za klamkę drzwi do łazienki.
- Nic nieznaczące zdanie, naprawdę. Nie przejmuj się. Możesz iść spać, nie zwracaj na mnie uwagi. Ja sobie tu posiedzę i do rana mnie nie zobaczysz. Wiem, że tego chcesz. Więc już idź. Nawet mnie nie usłyszysz. Będę sobie siedział cicho jak mysz i wszystko będzie w porządku. Możesz spać na tym wielkim łóżku beze mnie, sam tego chciałeś. Więc teraz łaskawie idź i nie wracaj. Znaczy, rano przyjdź i mnie obudź. Przez drzwi. Albo niech dziewczyny to zrobią.
- Przestań mamrotać i otwórz te drzwi! - warknął Hikaru, zdenerwowany słowotokiem księcia. Walnął pięścią w drzwi i czekał. W końcu nic innego nie mógł zrobić.
- Po co?
- Nie udawaj głupiego i otwórz te cholerne drzwi, inaczej je rozwalę. - podziałało. Książę otworzył i wyszedł, wymijając go. Usiadł na łóżku, patrząc na swoje dłonie.
- Więc? - zapytał książę, unosząc na chwilę spojrzenie.
- Co więc?
- O czym chciałeś rozmawiać?
- Mógłbyś powtórzyć to, co powiedziałeś?
- Więc.
- Hę?
- Powiedziałem "więc".
- Nie to, kretynie. Dobrze wiesz, o co mi chodzi.
- Nie chcę tego powtarzać. Tego zdania nie było, nie ma i się nie pojawi. Nie zmusisz mnie do powtórzenia czegoś, co się nie wydarzyło.
- Ej... - Hikaru pochylił się nad nim i złapał jego twarz w obie dłonie, zmuszając księcia do popatrzenia mu w oczy. - ...powtórz to.
- Ja nie... nic nie powiedziałem. - upierał się dalej, ignorując to, iż ich twarze dzieliły teraz milimetry.
- Proszę. - szepnął, muskając wargami usta księcia.
- Ja... - książę wreszcie się przełamał. Nie do wiary, ile daje zwykłe słowo "proszę" z ust niezwykłego dlań człowieka. - Kocham cię...
- I jesteś tego tak w stu procentach pewien? Przecież znamy się dopiero kilka dni. - Hikaru pochylił się jeszcze bardziej, zmuszając Osamu do położenia się. Złapał jedną dłonią jego nadgarstki i położył je nad głową blondyna. Drugą ręką wciąż głaskał jego twarz.
- Wiesz... to trochę skomplikowane.
- Mamy czas, właściwie to nawet całą noc.
- Wiesz... ja jeszcze nigdy, do nikogo, nie czułem czegoś takiego. Miałeś tak kiedyś? Że zawsze przy kimś takim odlatywałeś wręcz? Czułeś się wspaniale? Jakbyś wreszcie znalazł sens swojego istnienia? Jakbyś wiedział już, że ta osoba to... ta jedyna, jaka jest ci dana? Ja cię... kocham, tak prawdziwie. A czas nie ma teraz znaczenia. Przynajmniej nie dla mnie. - Osamu po wypowiedzeniu tego soczyście się zarumienił. Próbował uciec wzrokiem, byle jak najdalej od tych głębokich, niebieskich tęczówek, przypominających wzburzone morze.
- Wiesz co? - zapytał Hikaru, składając krótki pocałunek na spragnionych ustach księcia. - Chyba mógłbym cię pokochać, jeśli byśmy się lepiej poznali. - wyznał, tym razem na dłużej przylegając do tych kuszących warg.
- Ja... chcę... teraz... - wymamrotał nieskładnie Osamu, pomiędzy pocałunkami.
- Dostaniesz. - powiedział Hikaru, przechodząc do całowania szyi księcia. Po zrobieniu kilku sporej wielkości malinek, schodził jeszcze niżej. Na całe szczęście, Osamu spał bez koszulki. Zassał się na jednym z sutków, drugi masując dłonią. Książę może nie miał umięśnionego brzucha, bardziej wychudzony, ale widoczne, odstające kości jedynie dodawały mu uroku. Szramy i blizny w niektórych miejscach okazały się idealne do lizania ich. Blondyn wił się pod nim i skomlał, nakręcając go jeszcze bardziej. Hikaru czuł się jak pan i władca. Idealnie pasował do tej roli.
*
- Hej, Axel. - szepnął Umino w głuchą przestrzeń. - Śpisz?
- Ta. - mruknął Umari.
- Dlaczego nie śpimy razem?
- Bo nie chciałeś jeszcze.
- Tak powiedziałem? - zapytał speszony, przypominając sobie to zdarzenie. - To w takim razie to odwołuję.
- To chodź tu, Umi, a nie niepotrzebnie gadasz. - powiedział Axel. W jego głosie można było wyczuć nutkę rozbawienia. Kawahashi odrzucił kołdrę i postawił stopy na zimnej podłodze. Wstał, chwiejąc się lekko i maleńkimi krokami dotarł do łóżka swojego... właściwie teraz już męża.
- Um... ja... - mruknął cicho, pocierając kark.
- Och, chodźże wreszcie. - warknął Axel, zgarniając blondynka w swoje ramiona. Umi pokręcił się trochę w ciasnych objęciach, chowając głowę w zagłębieniu szyi zielonookiego. - Dobranoc. - pocałował jego lekko wilgotne włosy.
- Dobranoc. - odszepnął młodszy, jednak po chwili zapytał: - Axel, możemy porozmawiać?
- Teraz?
- Tak. Teraz jest najlepsza pora.
- Ok. To mów, lub pytaj, czy coś.
- Ee... widzisz... ja tego nie pamiętam, znaczy pamiętam... ale tak trochę... i to odrobinę krępujące, bo my już właściwie z sobą jesteśmy i chyba powinienem to wiedzieć, ale... jak ty mnie tu właściwie rozpoznałeś? Przecież nawet ja tego nie pamiętałem.
- Tu czyli... w Krainie Umarłych? - Umi pokiwał głową. - Wiesz, to dość skomplikowane. Za życia łączyły nas relacje sam wiesz jakie, a po tym, gdy Anioł zarządził rozdzielenie nas, a ty z powrotem tu trafiłeś, ja po prostu... wiedziałem. Od razu.
- Wiesz, że nawet, gdy nie pamiętałem tego, kim byłem na początku, już coś do ciebie czułem?
- Cieszę się. - uśmiechnął się, czego w ciemności nie można było zobaczyć. - Demony nas opuszczają.
- Hę?
- Nie wiesz? Czują tę atmosferę i nie chcą nam przeszkadzać. Ich obowiązkiem w tym świecie jest pilnowanie zmarłych, by nie próbowali iść dalej. Ale gdy czują, że jest taka wręcz "intymna" atmosfera... po prostu, wychodzą. Jak ludzie, tylko bezgłośnie. A mrok znika i zastępuje go ciemność.
- Ale... jak... no, co to znaczy... byśmy nie szli dalej?
- Dalej jest... więcej, tyle że mroczniej. I do tej pory, jedynymi, którzy poszli dalej i wrócili, były demony.
- A mógłbyś trochę jaśniej to wyjaśnić?
- Widzisz, jak jest ten świat, do którego przechodzą ci ze świata żywego, gdy umierają, lub gdy ktoś ich zabije, popełnią samobójstwo w słusznej sprawie, czy coś, to są tu. Ale niektórzy idą gdzie indziej, idą od razu dalej. Do świata jeszcze bardziej zawiłego od tego. Tam idą ci, którzy nie do końca umarli, lecz jednocześnie nie mogą już wrócić do żywych. My też moglibyśmy tam trafić, zabijając się w tym miejscu. Chodzilibyśmy po bezkresie snów, cudzych snów. Bylibyśmy tylko cieniem. Imitacją prawdziwych siebie. I tylko demony potrafią przemieszczać się po trzech światach. - wyjaśnił, spokojnym tonem. - Tamten świat nazywają... Krainą Wiecznych Snów.
Zapraszam do komentowania~!
1 komentarz:
Osz ty wredna małpo! Znajdę Cię i zakuję w kajdanki, a potem Cię będę torturować!
JAK MOGŁAŚ SKOŃCZYĆ TO W TAKI MOMENCIE!?
Sadystka ;; ;;
No, a co do Umi'ego i Axel'a, to wreszcie uchyliłaś rąbek tajemnicy! Ale nadal mnie ciekawi jak oni umarli? I jakie relacje łączyły ich wcześniej?
Pisz szybciutko, bo nie mogę się doczekać! ^^
WENY!(szczególnie na sceny seksu :3 )
P.S. zostałaś nominowana na moim blogu
Prześlij komentarz