2013/12/24

Chapter six

 - Zabijcie mnie. - to zdanie przeszyło myśli księcia jak sztylet. Boleśnie, raz za razem, powtarzając się i przetwarzając na nowo przez nieokreślony czas.

 - Dlaczego? - zapytał, powoli się podnosząc i stając przed Hikaru.

 - A dlaczego nie? - odpowiedział pytaniem. Yumi postanowiła wyłączyć się z rozmowy.

 Książę wzruszył ramionami.

 - No właśnie. - teraz w pokoju zaległa cisza, przerywana co jakiś czas stukotem butów zza drzwi.

 - Jeśli chcesz, możemy ci pomóc. - zaproponował Osamu.

 - Pomóc w czym?

 - W zemście.

 - Przecież to twój ojciec. Dlaczego chcesz się na nim zemścić? - Osamu uśmiechnął się smutno. Długo myślał nad tym, dlaczego walka z jego ojcem była pierwszym, co przyszło mu na myśl.

 - Bo go nienawidzę. - szybko i dosadnie, to najlepsze, co mógł teraz powiedzieć.

 - Dla-?

 - Nie pytaj, może kiedyś ci powiem, ale teraz nie chcę o tym mówić. - przerwał mu. - Sam dopiero się o tym dowiedziałem. - mruknął, drapiąc się w kark.

 - Aha... - aż nie wiedział, co ma odpowiedzieć. Wielki książę Osamu, wydawałoby się, że najwierniejszy swemu ojcu, zdradza i jego i całe królestwo, proponując współpracę swemu wrogowi. To dopiero coś. - To co proponujesz?

 - Hę? - zapytał inteligentnie Osamu.

 - No ta cała zemsta, co proponujesz? - powtórzył Hikaru, pierwszy raz się przy nim szczerze uśmiechając.

 - Ufasz mi?

 - Mam nie ufać? Przyszedłeś tu z własnej woli, nie zabrałeś z sobą nikogo prócz niej... - wskazał głową Yumi. - ...więc nie muszę się bać tego, że znów trafię do stolicy.

 - Skąd wiesz, że nikogo nie wziąłem? Może jeden z moich strażników siedzi przy barze i popija herbatę, czekając aż z tobą zejdę, lub sam mi uciekniesz i oddasz się w nasze ręce? Albo może Yumi zna sztuki walki?

 Hikaru zaśmiał się, o mało się nie przewracając wraz z krzesłem. Osamu mu zawtórował.

 - Ej! - prychnęła dziewczyna, krzyżując ramiona na piersi. - Potrafię się bić!

 - Wmawiaj to sobie, Yumi. - Osamu objął ją ramieniem, wciąż się śmiejąc. Po paru minutach przerwał i ocierając z oka łzę, powiedział: - Dobra, już, bo się Yumi obrazi, a tego byś-...

 - Yumi już się obraziła. - przerwała mu dziewczyna, wydymając śmiesznie wargi i marszcząc brwi.

 - Nieważne. - machnął ręką, jednocześnie przestając ją obejmować. Wziął drugie krzesło i usiadł na przeciwko Hikaru. - Pytałeś o plan.

 - A i owszem.

 - Wiesz gdzie jest wioska Terrarsów? Musisz mieć mapę, inaczej nie wydostałbyś się ze stolicy tak łatwo. - Hikaru pokiwał głową, a Osamu kontynuował. - Zazwyczaj na naszych mapach są też zaznaczone najbliżej leżące wioski i do jakiego plemienia należą, w razie gdybyśmy potrzebowali wsparcia, a wioska byłaby niepodbita. - wytłumaczył.

 - Po odbiciu od waszych żołnierzy Umi'ego miałem zamiar się tam udać, więc wiem, gdzie leży. Gdy pytałem o drogę, pewna kobieta powiedziała mi, że trzeba udać się do wschodniej wierzy. Stamtąd musimy iść wzdłuż rzeki i trafimy do obozu plemienia ziemi. - powiedział i wstał. - To ja pójdę po tę mapę i dokładnie sprawdzę. - chwilę później drzwi zamknęły się za nim z charakterystycznym kliknięciem.

 - A on nie mieszkał przypadkiem na tym piętrze? - zapytała Yumi, gdy usłyszała hałas naprzeciwko ich drzwi. Tam znajdywały się schody.

 - O cholera! - wrzasnęli naraz, zbierając swoje rzeczy. Dlaczego dopiero teraz na to wpadli?! Przecież jasne było, że on ich zwodzi. Nie uwierzył im, oszukał i teraz uciekł. A oni, jak ci idioci, uwierzyli mu. Szybko wybiegli z pokoju, a następnie, wypytując barmana o kierunek, w jakim uciekł, wybiegli również i z gospody.

***

 Spał właśnie na hamaku, mając bardzo ciekawy sen z Umino w roli głównej, gdy jakiś małolat go przerwał, wykrzykując:

 - Halo, jest tam kto?!

 - Eh, już idę! - odkrzyknął, wychodząc ze swej pieczary. Przed wejściem stał młody chłopak, na oko miał z piętnaście lat, nie wyglądał na przestraszonego, bardziej rozkojarzonego.

 - Mógłby mi pan powiedzieć, gdzie jestem? - zapytał, podchodząc bliżej nieznajomego. Przyjrzał mu się uważnie, lustrując od góry do dołu i z powrotem, zatrzymując wzrok na oczach.

 - Mógłbym. - odpowiedział i uśmiechnął się kpiąco. Jak on lubił gnębić nowych. Oby tylko Umi się tu nie przyplątał, pomyślał.

 - Axel! - wrzasnął Umino, biegnąc w ich stronę. Wykrakałeś, geniuszu, ochrzanił sam siebie w myślach. - Kto to?

 - Nowy.

 - A nazywa się...?

 - Jego zapytaj. - warknął, wracając do pieczary i ponownie pogrążając się w ciemnościach.

 - Jestem Umino Kawahashi.

 - Danny. - odpowiedział, ściskając wyciągniętą doń dłoń.

 - Tylko Danny?

 - Ta... Dowiem się wreszcie, gdzie jestem?

 - Axel ci nie mówił?

 - Nie zdążył. - wzruszył ramionami.

 - Wiesz co robiłeś, zanim tu trafiłeś?

 - Chyba szykowałem się do... - zamyślił się na chwilę. - Nie, to na pewno nie to. Ja nie mogłem jeszcze umrzeć. Oni mnie mieli uratować. Mieli mi pomóc! Ja na pewno nie umarłem! - zaczął wrzeszczeć, rozglądając się panicznie.

 - Spokojnie. - powiedział Umi. - Weź głęboki wdech... - zrobił jak mu kazano. - ...i wydech. I znów: wdech, wydech. Uspokoiłeś się już?

 Danny kiwnął głową.

 - To... tutaj się trafia po... tym? - zapytał, a Umi kiwnął głową.

 - Co takiego robiłeś, przed... śmiercią? - zapytał grzecznie, czekając aż chłopak się wysłowi.

 - Mieliśmy z kumplami wykonać zadanie... właściwie to ja miałem je wykonać. Skoczyć z mostu i przeżyć. - uśmiechnął się smutno. - Wiem, że to była totalna głupota, ale w sumie nie miałem nic do stracenia, a i nudziło mi się, więc na ten zakład przystałem. Stałem już na tej barierce i patrzyłem w dół. Wtedy mi się wydawało, że to nie jest aż tak duża odległość, ale teraz myślę, że to nie odległość się liczy. Powiedziałem im, że jak będę się topił czy coś, to niech mi pomogą, albo kogoś zawołają. Wiesz, żeby potem nie było, że to przez nich zginąłem. Na dnie były głazy, trochę zabolało, gdy o nie uderzyłem... a potem obudziłem się tu.

 - Nie chcesz tu być?

 - Teraz to chyba nie mam wyboru.

 - A skąd wiesz? Może da się stąd wydostać? Masz jeszcze trochę czasu, możesz wrócić.

 - Naprawdę? - przy wypowiadaniu pytania oczy mu zabłysły.

 - Skoro nie miałeś nic do stracenia, dlaczego chcesz teraz wracać? - zapytał podejrzliwie młody, w myślach wszystko kalkulując. Być może rzeczywiście uda im się go stąd wydostać, tylko potrzeba Axela...

 - Bo teraz wreszcie zrozumiałem, że tak naprawdę mam po co żyć. Chcę jeszcze tyle zrobić, a tutaj raczej tego nie dokonam. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Chcę założyć rodzinę; mieć żonę, dzieci, a potem, jeszcze przed śmiercią, doczekać się wnucząt. Dopiero wtedy mógłbym naprawdę umrzeć. Nie teraz, nie dzisiaj... Chcę umrzeć śmiercią naturalną, nie z powodu zakładu, nie dla chwały. Chcę żyć. - nastolatek chyba dostał słowotoku, bo wciąż gadał jak najęty, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że Axel właśnie do nich wyszedł i do niego mówi.

 - Ej, młody, jak mu tam... - spojrzał na Umino.

 - Danny. - podpowiedział mu chłopiec.

 - Zamknij się, Danny. - powiedział spokojnie i machnął ręką, a nastolatek, nie kończąc zdania, zamknął usta.

 - Co zrobiłeś? - zapytał podejrzliwie Umi.

 - Pewną sztuczkę, bardzo przydatną dla takich jak on.

 - Wiesz co? Czasem się zastanawiam, jak to się stało, że demony cię stąd jeszcze nie zabrały.

 - Opiekuję się tobą, nie mogą tego zrobić. A zresztą, nudziłoby im się tu beze mnie. Prawda, chłopaki? - zapytał, w stronę cienia domu, tamten w jednej chwili zniknął.

 - Weź go wreszcie odetkaj, czy co to tam trzeba zrobić. - mruknął Umi, wskazując głową Danny'ego. I Danny znów przemówił, tym razem już nie o swoim życiu, a sposobie, jak do niego wrócić.

***

 - Hikaru, stój! - wrzasnął Osamu, mijając kolejny zakręt w pogoni za niebieską czupryną. - Chcemy ci pomóc!

 - Nie chcesz mi pomóc! Umi żyje! - odkrzyknął Hikaru, wciąż biegnąc na oślep przed siebie. Wykonał kolejny zakręt i... ślepa uliczka. Cholera, co tu robić? Wodzowie, co robić?, myślał gorączkowo, rozglądając się. Może wejdę na mur? Nie, jest za wysoki... Albo przez rynnę na dach?

 Jego rozmyślenia przerwał Osamu, wpadając na niego od tyłu.

 - Wreszcie. - powiedział, wciąż na nim leżąc. Przytulił się do jego pleców i przymknął powieki. Za dużo biegania, stanowczo za dużo.

 - Możesz ze mnie wstać? Nie mogę oddychać. - westchnął Hikaru, próbując przekrzywić głowę jeszcze bardziej w stronę księcia, czego zaraz pożałował. Trafił twarzą w błoto.

=^^=
Konbanwa~!
Coś tak czuję, iż nie skończę tego opka w tym roku..
A miałam takie kreatywne plany odnośnie Smile Back..
Dobra, nieważne. Są inne sprawy.
Ten, kto choć trochę się porozglądał, zapewne zauważył,
iż powstała nowa zakładka, a mianowicie "spis opowiadań"
- macie tam wszystkie opka, łącznie z one shotami (których
były dwa, ale jeden usunęłam ze względu na jego marność),
w jednym kliknięciu. Wszystkie posty oznaczone "Brama do
Piekieł", czy "One shoty" automatycznie znajdują się w owej
zakładce (tak dla nieświadomych i niekorzystających z bloggera).
Postanowiłam również wszystko posegregować. Ten, kto wchodzi
w podstronę "spis treści" może zauważyć opis ogólny aktualnego opa
(czyli BdP), jak i planowane opowiadania (nie będę ciągle pisać "opa",
bo mi się to kojarzy z Gangnam Style :/), są tam zaznaczone też rodzaje,
bo zauważyłam to na pewnych blogach (no wiecie, coś typu "rating").
Postanowiłam również zabrać się z poprawianie wszelakich błędów
w notkach. Dobrze, że nie mam ich dużo ;) (notek, nie błędów x.x)
Mam również problem odnośnie komentarzy: wyświetlenia
rosną, ale już nikt nie zaznaczy, iż cokolwiek przeczytał. Nosz ludzie,
nie każę Wam pisać pod najnowszą notką, a chociaż pod tym, co prze-
czytaliście.. Jeśli nie chcecie komentować wszystkiego, to napiszcie
mi w komciu, jak zrobić, żeby można było opinię wystawiać w tej takiej...
ankiecie? Nie wiem, co to.. Wiem, że jest na tym blogu ->
http://rottenbuyer.blogspot.com/ (tag, wiem, że to darmowa reklama,
bez zgody właściciela bloga, ale ja już tak czasem mam.. XD). No, że
pod każdym postem jest od razu ocena, takie gwiazdki czy cuś..
żeby nie trzeba było pisać komentarzy, a chociaż ślad zostawić.
Do autora mi się nie chce pisać, bo napisałam całkiem niedawno
pod najnowszym postem komentarz (a post jest z 07.12.13),
a autorka zazwyczaj na wszystkie odpisuje, co mnie trochę zdziwiło,
więc postanowiłam jak na razie o nic nie pytać, dopiero jak odpisze
na kom albo doda nową notkę, bo nie chcę się narzucać i robić
niepotrzebnego spamu.. :/
Pomożecie? XD
Ah, i jeszcze jedno: chcecie, żebym odpisywała na Wasze komentarze, czy Wam to bez różnicy?

xoxo
Sakura

PS To się rozpisałam w tej notce autorskiej, to chyba mój rekord.. ヽ(으ω으)ノ

2 komentarze:

Mio pisze...

To teraz ja dostane słowotoku XD to mnie ochrzaniasz za krótkie notki, a Twoje wcale nie są dłuższe! Też chcę dłuższych rozdziałów! >< Tak, zła Mio. Mvahahahhahahaha :3
Mam nadzieję, że zrobisz z tego yaoi i że Hikaru oraz Osamu będą żyć długo i szczęśliwie. Już ich widzę razem jak idą za rączkę. Aww *-*
No, w każdym razie nie uśmiercaj żadnego z nich. Za bardzo ich lubię.
Weny! :3

Nessa Daere pisze...

Mój rozdział jest długi ;^; Przynajmniej dłuższy od Twojego, wredziołku-ciołku :c

A to ja o tym nie informowałam? o.O
Najwyraźniej wie tylko Manami i Tajga..
Mianowicie: postanowiłam (znowu) zmienić tematykę. Będzie to yaoi, z dodatkiem yuri. :)
I nie martw się, będą razem, żadnego z nich nie uśmiercę. Natomiast będę musiała uśmiercić jedną z naszych bohaterek, a z drugą stanie się coś o wiele ciekawszego... a co, dowiesz się w trakcie opowiadania. :)

xoxo
Saki~chan